2012-01-27 12:01:45Porażki ze Startem Gdynia i Sokołem Łańcut koszykarze Rosy mieli sobie osłodzić triumfem nad WKS-em Śląsk Wrocław i awansem do turnieju Final Four Pucharu PZKosz. Podobnie jak w przypadku ligowych konfrontacji, radomianie musieli uznać wyższość rywali
Nie tak wyobrażali sobie wyjazd do stolicy Dolnego Śląska koszykarze i kibice radomskiej Rosy. Rozbudzone nadzieje na awans oraz zapewnienie miejskich władz, że w przypadku awansu Radom będzie starał się o organizację turnieju finałowego, tylko ugruntowywały w przekonaniu, że podopieczni Mariusza Karola wspomnianego pojedynku nie mogą przegrać. Rzeczywistość okazała się jednak bardzo brutalna, a ekipa, która nawiązuje do tradycji siedemnastokrotnych mistrzów Polski, zaprezentowała się niczym profesor. Niestety, ale w tej chwili, z racji na kontuzje, które wyeliminowały w ostatnich tygodniach z gry Emila Podkowińskiego oraz Tomasza Pisarczyka, znacznie ograniczyły pole manewru szkoleniowcowi, a wrocławianie obnażyli w najbardziej bolesny sposób wszystkie słabości radomskiego pierwszoligowca. W tej sytuacji, do Lublina, na ligowy bój ze Startem, radomianie pojadą z przysłowiową duszą na ramieniu. Najłatwiej byłoby pogodzić się z faktem, że statystycznie, zarówno przy rzutach, jak i w pozostałych elementach radomianie wypadają nieco słabiej. Tymczasem zawodnicy Rosy muszą wziąć się za bary ze swoimi słabościami, gdyż kolejne ligowe potknięcia mogą znacznie skomplikować ich sytuację w tabeli. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie awansowali do czołowej ósemki. Takiego scenariusza jednak nikt w Rosie do myśli nie dopuszcza.
MVP
7dni