2011-11-09 22:00:33Niedoceniony w ostatnich tygodniach Dominik Czubek ze Znicza Pruszków obiecywał przed meczem z Rosą Radom, że poprowadzi team spod Warszawy do niespodziewanego zwycięstwa. I słowa dotrzymał
Gdy koszykarze Rosy Radom zmierzali do pierwszej ligi, kibice przed poszczególnymi bojami dywagowali,
czy graczom uda przekroczyć magiczną granicę stu punktów. W tym sezonie nie spodziewali się zapewne, że „setka” pęknie już w meczu ze Zniczem Pruszków. Tyle że 103 punkty zdobyli rywale. Właśnie grze defensywnej radomian należy się obecnie najwięcej uwag. Wszak strata 32 punktów w przeciągu pierwszych dziesięciu minut oraz 20 w dogrywce, nie uszła uwadze nawet ogólnopolskim komentatorom zajmującym się basketem. Na pewno jednak Znicz nie mógłby liczyć na triumf w Radomiu, gdyby nie postać Dominika Czubka. Doświadczony gracz z każdej sytuacji znajdował wyjście. A że rzucił 31 punktów, został ojcem triumfu. Ostatecznie mecz Rosy ze Zniczem zakończył się wynikiem 91:103. W niedzielę radomian czeka wyjazd do Torunia na ciężki bój z miejscowym Sidenem. W międzyczasie pierwsze, ale jakże efektowne zwycięstwo nad Staco Niepołomice odniósł drugi zespół Rosy. Wygrał 83:52. Samych siebie przeszli Paweł Piros oraz Konrad Kapturski, którzy w boju ze Staco zaprezentowali ponadprzeciętną skuteczność.
7dni